• Wpisów: 9026
  • Średnio co: 7 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 22:08
  • Licznik odwiedzin: 2 398 305 / 2968 dni
 
czytaczka
 
Dużo ostatnio oglądam i czytam na temat przygotowań do porodu i prawidłowej reakcji na pierwsze skurcze. Trafiłam na serwis mamazone.pl i tam już zostałam (fajne rady przed porodem www.mamazone.pl/(…)5-rad-przed-porodem.aspx…). Wszystko wyjaśnione jest jasno i w przystępny sposób. A że lubię, gdy coś mi w tle gra, to jest to najlepsza dla mnie forma przyswajania wiedzy.


*Mięśnie Kegla*
Ćwiczymy przez całą ciążę.
www.mamazone.pl/(…)film,miesnie-kegla-a-ciaza.aspx…

*Masaż po 34tc*
Temat trochę wstydliwy, ale jeżeli ma poprawić moją elastyczność, to nie widzę powodu do wstydu.
www.mamazone.pl/(…)film,masaz-krocza-przed-porodem.…

*Oddychanie*
Z tego, co mówiono nam na zajęciach w szkole rodzenia, to nie mamy od razu, gdy poczujemy skurcze łapać za torbę i gnać do szpitala, tylko pierwszą fazę porodu przetrwać w domu www.mamazone.pl/(…)pierwsza-faza-porodu.aspx… (do momentu, gdy skurcz będzie się pojawiał co 5 minut przez godzinę lub ok. 2h po odejściu wód.
Instruowano nas, żeby nie koncentrować się na bólu, nie zwijać w kłębek, tylko prawidłowo oddychać w wygodnej dla nas pozycji.
Gdy czujemy skurcz przyjmujemy wygodną pozycję (na boku, kucającą, po turecku, chodzenie, kołysanie 8mek biodrami, www.mamazone.pl/(…)film-pozycji-na-pierwsza-faze-po… ) i mamy oddychać - wciągać powietrze nosem, brzuch się unosi i baaaaaardzo długo wydychać ustami.
Jeżeli skurcze się nasilają ( i trwają więcej niż 30 sekund), brzuch twardnieje, to robimy jeden wdech długi (jak u góry), a potem na szczycie skurczu 3 płytkie sapiące, potem znowu normalny oddech.

www.mamazone.pl/(…)nauka-prawidlowego-oddychania-pr…

A jeżeli ktoś nie ma czasu na szkołę rodzenia, albo czegoś nie zrozumiał polecam *www.mamazone.pl/tv/szkola-rodzenia.aspx*.


*I teraz pytanie do Was. Jak to w Waszym przypadku z tą pierwszą fazą porodu było? Od razu jechałyście do szpitala i tam czekałyście do 2 fazy porodu, czy spędziłyście te kilka godzin w domu i serio oddychałyście, skupiałyście się na liczeniu częstotliwości pobolewania?*

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    ja w szpitalu ladowalam 2 razy na porodowce w ciagu jednej ciazy za kazdym razem jechalam gdy skurcze byly co 3 minuty i trwaly 40 sekund, niestety pojechalam w piatek a urodzilam dopiero w niedziele wiec u mnie ta 1 faza sie ciagla w nieskonczonosc bo rozwarcie postepowalo strasznie wolno za to po odejsciu wod do przeciecia pepowiny minelo zaledwie 20 minut
     
  •  
     
    świetny blog,zapraszam do mie moze ci sie spodoba :)) ♥
     
  •  
     
    @moonlight...: no właśnie, ja np. spokojnie umyłam głowę, ogarnełam kuchnię, a na koniec jak juz skurcze troche mi dawaly w kosc, to jeszcze odpisywalam na mail'a kolezance ;)
     
  •  
     
    W szkole rodzenia położne radziły też aby przy pierwszych, bardziej bolących, skurczach wziąć prysznic jeśli przejdzie to nie ma co gnać do szpitala tylko spokojnie czekać na rozwój sytuacji w domku.
    U mnie skurcze zaczęły się już na 2-3 dni przed porodem, były w odstępach 5-10min ale że byłam pod stałą kontrolą (codzienne ktg w szpitalu) to byłam spokojna i czekałam sobie w domku. Wody odeszły mi o 5 rano (swoją drogą to dziwne uczucie), w szpitalu byłam o 9, na porodówkę weszłam o 10 a urodziłam o 11:55 :D
    Najważniejsze jest zdrowie Twoje i Pawełka ale również Twój komfort psychiczny. Jeśli będziesz czuła się bezpieczniej w szpitalu to jedź, najwyżej odeślą Cię do domu ale i tak będziesz spokojniejsza, że wszystko zostało sprawdzone.
     
  •  
     
    W szkole rodzenia mówili żeby przy pierwszych skórczach nie lecieć od razu do szpitala a zająć się czymś w domu i to całkiem dobry pomysł
     
  •  
     
    u mnie zaczęły się skurcze o 1 w nocy i mnie obudziły, zastanawiałam się czy to przepowiadające czy już poród więc zaczęłam liczyc czas między skurczami bo te są regularne i były co około 7-8 minut. W szkole rodzenia mówili że można wziąć ciepły prysznic i jeśli to przepowiadające to po jakimś czasie przejdą ale u mnie były silniejsze więc czekałam dalej mierząc czas, oddychając i przykładając termofor do pleców(bóle krzyżowe) jak były co 5 minut postanowiliśmy że jedziemy do szpitala, zbieraliśmy się powoli nie spiesząc się ok 6 rano byliśmy w szpitalu a skurcze były już co 4 minuty, po badaniu okazało się że jest 4 cm rozwarcia. Amelka urodziła sie o 16.45 przez cc
     
  •  
     
    Mi się skurcze zaczęły o 18.00, o 22.00 miałam już regularne co 5 min a do szpitala wcześniej dzwoniłam i kazali przyjechac dop. o 3 rano! Już miałam co 2 min skurcze i myślałam że juz będę rodzić a tu rozwarcie na 1,5 cm!!! Także nie ma co panikować przynajmniej przy pierwszym porodzie ;)
     
  •  
     
    Ja mam to szczęście, że w razie czego dzwonię do położnej i ona oceni czy pora się zbierać, czy jeszcze nie.
    No i przede wszystkim, póki co przynajmniej, nie przeraża mnie nawet wizja tego, że mogłabym mieć poród tak ekspresowy, że urodziłabym jeszcze w domu ;).
     
  •  
     
    @Marta131313: I u mnie też nic nie zapowiadało porodu-tego samego dnia byłam w szpitalu na KTG-zero skurczy, zero rozwarcia, pokonałam też samochdem pół miasta żeby przedłużyć zwolnienie u prowadzącej ginekolog, więc czułam się dobrze i mogę napisać że do OSTATNIEGO dnia jeździłam samochodem :))))
     
  •  
     
    Ja przed porodem zaczęłam czuć skurcze co jakieś 10-15 minut. Ale byłam pewna że zaraz minie:p (byłam 1 dzień po terminie). Więc wzięłam kąpiel, potem pooglądałam TV i położyłam się spać, mąż mówił że jakby co to żeby go budzić. Zasnąć nie mogłam bo skurcze były bolesne, koło od 23 do około 1 w nocy patrzyłam na zegarek i liczyłam częstotliwość skurczy, kiedy stwierdziłam, że pojawiają się równiutko co 3 minuty obudziłam męża. I jakoś o 1:30 byłam w szpitalu, do któ®ego poszliśmy na piechotkę bo mam pod domem. Skurcze były dosyć bolesne ale jakoś doszłam i po 3 h już Córa była z nami:) Ja bym radziła wsłuchać się w siebie i jak najmniej sugerować opisami i forami:) Powodzenia!
     
  •  
     
    pierwszy poród jest zupelnie inny niz kolejne i mam na mysli pdejscie lekarzy i poloznych. ja radze nie zwlekac i nie jesc bo ci lewatywe zrobia. to chyba gorsze od przeglodzenia. na izbie ci zejdzie sporo bo one sie tam nie spiesza. mi pekl pęcherz i odeszly wody a skurczy nie bylo. moja doktorka kazala mi wezwac karetkę lub samej jechac tzn aby mnie ktos zawiozl natychmiast. pojechalam z mezem i na traku sie okazalo ze mam 5 cm rozwarcia. skurczy nie czulam a na ktg byly. i w pewnym momencie ból az krzyknelam. potem kolejny i kolejny. 7 cm - pekniecie i parcie,  bol minal, i po wszystkim.
     
  •  
     
    @Happy- Go- Lucky: No jak wody odejdą to oczywiście, ze do szpitala
     
  •  
     
    Według mojej szkoły rodzenia, lekarza i nowych broszur i książek po odejściu wód należy zaraz jechać do szpitala, nie czekać już na nic.
    Dziecko wtedy już nie ma ochrony wód i lepiej żeby było pod kontrolą.
     
  •  
     
    od ok. 1 w nocy miałam skurcze - coraz częstsze, rano pewnie dochodziły do tych 5 minut, ale powiedziałam mężowi by jechał do pracy, sama wzięłam ciepłą kąpiel, by sprawdzić czy może jednak nie miną. Nie minęły, męża ściągnęłam do domu - jakieś pol godziny, pol godziny co najmniej drogi do szpitala. Byliśmy pewnie o 11. O 17 Junior był na świecie. A jak przyjechałam do szpitala rozwarcie miałam na dwa palce, skurcze w zasadzie niewidoczne na ktg. Na szcescie był mój lekarz, który nadal mnie poprzedniego wieczoru i uważał, ze na nic się nie zanosi. On widział różnicę :)
     
  •  
     
    Ja urodziłam tydzień przed wyznaczonym terminem i powiem Ci Małgosiu, że kompletnie się tego nie spodziewałam.
    Cały dzień byłam na działce, nic zero bóli,skurczy itp. Wieczorem leżałam w łóżku i nagle "ni z tego ni z owego"zaczął pobolewać mnie kręgosłup (jak się później okazało był to początek nieszczęsnych bóli krzyżowych :/ ), powtarzało się to co (mniej więcej) 7-8 minut. Mój ginekolog mówił mi, że jak zaczną się bóle należy iść pod prysznic i jeżeli pod wpływem ciepłej wody ból nie ustanie to należy podejrzewać akcję porodową ;)
    W sumie gdybym nie zaczęła nagle krwawić to nie wybrałabym się jeszcze do szpitala, ale strach wziął górę i dobrze zrobiłam bo po przebrnięciu przez masę formalności na izbie przyjęć na okazało się, że mam już 9 cm rozwarcia, lekarz od razu skierował mnie na salę porodową. W szpitalu byłam około 12 w nocy a o 4.15 byłam już szczęśliwą mamusią. (aaa i jeszcze jedno:Wody mi same nie odeszły, miałam przebijany pęcherz płodowy). Szczęśliwego rozwiązania :*
     
  •  
     
    z tego co pamiętam kiedy moja mama która jest pielęgniarką rodziła to jechała do szpitala jak tylko pierwsze skurcze się jej zaczęły, ja też pracuję w szpitalu i różne rzeczy słyszałam i sama bym jechała od razu na do szpitala bo się różne rzeczy mogą zdarzyć
     
  •  
     
    @thinthin: zastanawiałam się właśnie na ile to jest teoria szkoły rodzenia, a na ile praktyka położnych; a te oddechy - chyba ważniejsze są już te podczas 2 fazy i zachowanie podczas wypychania dziecka i skurczów partych
     
  •  
     
    ja mialam wywolywany porod...ale teraz mysle ze pojechalabym do szpitala gdyby skurcze zaczynalyby sie robic bardzo bolesne..nie wyobrazam sobie schodzenia z drugiego pietra, jechania do szpitala, przebierania sie, badania, siadania z bolesnymi skurczami co 5 minut. i ciesze sie w sumie ze bylam od razu, od poczatku w szpitalu
     
  •  
     
    od razu. U pierworódki różnie bywa.
     
  •  
     
    ja ok 4 poczulam dziwny bol brzucha. poszlam dalej spac,.ale.bole obudzily .nie po 9..zjadlam sniadanie, wypilam z domownikami kawe i jak juz zaczelo bolec to wpakowalam sie do wanny. ok 13 zaczelo mnie juz naprawde mocno bolec, lzy lecialy i mama nakazala jazde do szpitala bo jak mnie rodzila to bole miala koszmarne a zero rozwarcia. olieralam sie mocno ale w koncu po 17 bylam na izbie przyjec. rozwarcie bylo na 4 cm po godzinie bylo  8, ale koncowka sie dluzyla. podali mi oksy o 19:50, masaz szyjki i na drugim parciu wyszla zosia. nie bylo zle i naprawde coesze soe ze moglam tyle spedzic w domu. rodzilam tydzien po terminie
     
  •  
     
    Zawiezli na porodowke,pecherz przebili-jeszcze cos tam bylo,jak dla mnie nawet sporo,tym razem kleszczy nie bylo ale mlody glowke nie pod tym katem co trzeba mial wiec go recznie przekrecili i wyciagneli... Dobrze ze znieczulenie mialam :) A i pierwszy raz 7 a drugi raz 5 godzin rodzilam-liczac czas spedzony w szpitalu
     
  •  
     
    Ja nie mialam mozliwosci isc do szkoly rodzenia ani przy pierwszym ani przy drugim dziecku-ostatnie 3 mies mualam lezac bo przy pierwszej ciazy mialam tzw nieme rozwarcie a przy drugiej krociutka szyjke macicy. Core ur tydz przed terminem, mialam plamienia, skurczy w ogole nie czulam bo mnie zab zaczal bolec, wody nie odeszly,przekluwany pecherz plodowy i na koniec porod kleszczowy. Drugi raz-3 tyg przed terminem-na danem poczulam jakis taki niepokoj i brzuch mi twardnial (wczesniej tez sie kamlot robil i kazali zmienic pozycje i przechodzilo), krecilam sie w wyrku ale nie przechodzilo a ze wczesniej dwa razy bylam na pogotowiu bo cos sie tam dzialo to w koncu malza obudzilam i wio do szpitala,nic nie bolalo ale jakos dziwnie sie czulam ( torbe zabralismy w razie wu i dobrze), w szpitalu zrobili mi badania i okazalo sie ze mam skurcze,zbadali tez wody i wyszlo ze ich juz za bardzo nie mam bo musialy mi powoli wyciekac od dluzszego czasu.nic nie zauwazylam,tak ze na porodowke mnie
     
  •  
     
    to oddychanie podczas skurczy, to tylko teoria przez duże T ;) ale ja też się tego uczyłam na szkole rodzenia i w sumie bardziej to oddychanie przydało się dopiero przy parciu. ja też bardzo dlugo bylam w domu, do szpitala pojechalismy dopiero po odejsciu wod i przy skurczach co 3 min (pierunsko juz bolalo). dzieki temu od przyjecia na izbie do porodu minelo tylko okolo 2,5h :) od pierwszych regularnych skurczy do wyjazdu do szpitala minelo okolo 5-6h
     
  •  
     
    Nie rodziłam, ale powiem Ci zrobiła moja przyjaciółka przy pierwszym porodzie. Ponieważ nie wiedziała, kiedy jest ten właściwy moment na wycieczkę do szpitala, a nie chciała "bezproduktywnie" siedzieć w  szpitalu, poprosiła o pomoc swoją znajomą - położoną. Umówiły się tak, że jeżeli akurat dziewczyna nie będzie mieć dyżuru, to przyjedzie do mojej przyjaciółki i pobędzie z nią do momentu, gdy trzeba będzie jechać do szpitala. Wiadomo, rozwiązanie ma swoje słabe strony - trzeba mieć znajomą - położoną, ona akurat musi mieć wolne, mimo wszystko warto spróbować, bo z tego co wiem, daje to duże poczucie bezpieczeństwa. Może akurat znasz kogoś takiego, w sumie nie musi być to położna, tylko ktoś zorientowany w temacie.
     
  •  
     
    Ja pamiętam, że też miałam obawy, że za wcześnie lub za późno wybierzemy się do kliniki. Ale okazało się, że u mnie akcja rozpoczęła się pęknięciem pęcherza płodowego i sączeniem się wód.Jeszcze do mojej ginekolog na kontrolę się zakulałam i ona potwierdziła, że to wody i kazała się udać do szpitala.Mówiła, że skurcze powinny się pojawić w ciągu 2 godz. mniej więcej, a jeśli nie, to coś w klinice mi dadzą na wywołanie skurczy.
     
  •  
     
    Co do mięśni Kegla to każda z nas je powinna ćwiczyć nawet nie będąc w ciąży :) mnie uświadomił mój facet, trochę poczytałam i zaczerpnęłam opinii i wcześniejsze ćwiczenia mają wpływ na przebieg porodu, po prostu jest łatwiej i mniej boleśnie (nie wiem, czy to prawda), polepsza też zabawy w łóżku :)
     
  •  
     
    Mnie skurcze obudziły o 2 w nocy i byłam bardzo spokojna to moja mama i M panikowali i koniecznie chcieli minie jak najszybciej zabrać do szpitala i po 4 już byłam w szpitalu tam badania i leżałam, chodziłam  cuda robiłam do godziny 16 aż zrobili mi CC
     
  •  
     
    po kolacji założyłam buty,kurtkę i poszłam na nogach do szpitala bo nie miałam ochoty się z tym męczyć całą noc w domu
    po badaniu powiedzieli mężowi żeby przyszedł za 3 godziny
    przyszedł za dwie
    i zaraz urodziłam
    jeśli chodzi o skurcze i już o ten czas fazy porodu na sali to drugi poród rewelacja
    wiedziałam co się dzieje
    laska mnie pamietała z poprzedniego
    łaziła tak raz do mnie raz do inne laski
    podniosłam ręke tylko jak poczułam parte ona od razu przybiegła
    naprawdę rewela
    szkoła rodzenia dużo daje
     
  •  
     
    :D przy pierwszym to poszłam sobie na wizyte w środę i jak weszłam to on powiedział że jak nic się nie ruszy to w poniedziałek na oddział
    ale jak tylko weszłam na fotel to powiedział że mam zahaczyć o dom i jechać do szpitala
    długo mi szmaty nie dawały oksytocyny tylko wsadziły wenflon
    o 2 w nocy już przestałam miec skurcze i chciałam iść spać
    urodziłam ok 6

    przy drugim
    rano o 6 obudziły mnie skurcze lekkie i średnie ale takie co 10 minut
    z doświadczenia wiem że trzeba się porządnie najeść
    bo po całej nocy na łóżku porodowym to byłam rano tak głodna że chciało mi się wyć z rozpaczy
    wysłałam męża po świeży chleb
    skurcze jak były tak były ale za rzadko żeby jechać do szpitala tym bardziej że miałam szpital 15 min spacerkiem więc autem to jakieś 3 min
    ale po obiedzie było to samo :D
    przed kolacją weszłam do wanny, wzięłam prysznic i ogoliłam nogi żeby to trochę przyśpieszyć
    ale to i tak nic nie dało
     
  •  
     
    u mnie to było tak tydzień przed porodem odszedł mi czop więc podejrzewałam, że do Nowego Roku nie dotrzymam, przed porodem dużo czytałam jak to będzie ... w dzień porodu czułam się inaczej niespokojnie, w nocy nie umiałam spać, ok. 1 odeszły mi wody a pękniecie pęcherza usłyszłam wyraźnie i wiedziałam, ze to to... i uwierzcie mi kiedy zobaczyłam krew i wody to nie było czasu na zastanawianie się torba w dłoń mąż pod pachę i do szpitala, w samej drodze czułam się dobrze skurcze słabe, potem izba przyjeć(przygotujcie się na masę pytań) i potem wszystko działo się już szybciej, skurcze były intensywne i regularne niestety bardzo bolesne ... sama akcja porodowa no cóż ból ogromny, ale da się przeżyć wszystko dla córci, o 4,30 Wiktoria była już ze mną więc jeśli Was boli i nie wiecie co robić ja bym mimo wszystko jechała do szpitala ... czułabym się bezpieczniej
     
  •  
     
    @Małgoo: Heh, ja nie mówię, że jak już widać, że masz rozwarcie na 10 cm, tylko skoro rozchylają się przy skurczach wargi, to znaczy, że na pewno jakieś rozwarcie szyjki masz. Zresztą, można sobie zbadać szyjkę, dziewczyny, które naturalnie planują poczęcie potrafią to robić, choć ja bym się w to chyba nie bawiła :D
     
  •  
     
    z tym jedzeniem to lepiej się mocno zastanowić, bo cc powinno być na czczo. a nigdy nie wiadomo, jak się skończy poród.

    u mnie było tak, że jak się zaczęły skurcze, to ogarnął mnie ogromny spokój  i byłam bardzo skupiona na słuchaniu i obserwowaniu siebie (ci, którzy przy mnie wtedy byli, mówili, że wręcz uderzająco spokojna i wyciszona byłam). wcale nie panikowałam. kiedy skurcze były już co 5 minut zadzwoniłam do swojego lekarza prowadzącego, wzięłam prysznic, spędziłam mnóstwo czasu w toalecie, spokojnie poczekałam aż się mój mąż i goście (którzy zostali na noc, bo dzień wcześniej mieliśmy małą imprezę) wyszykują i dopiero pojechaliśmy do szpitala.

    miałam mieć cc, więc wiedziałam, że nie pozwolą mi rodzić naturalnie, ale położna, która była przy mnie, gdy podawali mi kroplówkę, powiedziała, że naturalnie urodziłabym szybko, bo akcja porodowa postępowała ponoć bardzo szybko.
    wody mi odeszły nie wiem kiedy, chyba jeszcze w domu, ale ja naprawdę nie wiedziałam, że to to:P
     
  •  
     
    mój pan z w-f na studiach cały czas powtarzał ''dziewczyny ćwiczcie mięsnie kegla'' teraz widzę ze jest to naprawdę ważne :)
     
  •  
     
    Oddychanie bardzo pomagalo. Sciskanie reki meza tez:-)
    Dosyc dlugo meczylam sie, rozwarcie zatrzymalo sie na ok 4 cm, wiec musieli podac mi kroplowke. Potem poszlo juz z gorki. Bardzo chcialam znieczulenie, bo myslalam, ze nie dam rady, ale bylo juz za pozno. Glowke bylo juz prawie widac jak sprawdzali rozwarcie. Same parcie trwalo 6 minut. Caly porod bylam na oddychaniu + gaz.
    Przede wszystkim nie ma co panikowac. Ja w domu zostalam tak dlugo, jak tylko moglam. Twoj komfort jest najwazniejszy! Jesli czujesz, ze to juz jedz do szpitala. Wiem, ze wszyscy mowia, ze bedziesz wiedziala jak to bedzie "juz", mnie to denerwowalo strasznie. Ale mowia prawde - bedziesz wiedziec!
     
  •  
     
    @Małgoo: absolutnie nie przeczekiwac pierwszej fazy w domu, ale tez nie ma co leciec na łeb, na szyje do szpitala tylko wszystko na spokojnie sobie spakowac, dac buzi pieskowi i zrobic lekki mejkap możesz;)
     
  •  
     
    U mnie zaczelo sie w nocy ok 24. I to wcale nie od skurczy tylko wypadl mi czop sluzowy - wyraznie czulam jak Mala zeszla nizej i dziwne uczucie, ze natychmiast musze isc na kibelek. Pojawilo sie sporo sluzu, plus krew, ale konkretnych skurczow jeszcze nie bylo. Wiedzialam, zeby nie panikowac. Poinformowalam meza, co I jak I poszlismy spac. Niestety juz nie zasnelam, bo zaczely sie regularne skurcze. Poczatkowo nie bolalo jakos bardzo, ale zasnac juz nie moglam. Co chwile musialam tez biegac siusiu. Ok 2 w nocy odeszly mi wody czesciowo. Do szpitala pojechalam ok 3-4. Badanie, przyjecie na sale - w sumie akcji porodowej jeszcze nie bylo, ale ze wody mi odeszly zostawili mnie w szpitalu. Jesli by nie odeszly to wyslaliby mnie do domu. Jezeli akcja porodowa by sie sama nie zaczela, po 18 godzinach wywoluja porod.
     
  •  
     
    @Szataniolek: Tak sobie myślę, ze trzeba być niezłym twardzielem, żeby tak sobie w domu przeczekać tą 1 fazę porodu i stawić się do szpitala gdy główka chce już wyjść z kanału rodnego. Ciężko nie panikować.
     
  •  
     
    @Szataniolek: o tak, zgadzam sie, zjeść cos dobrego, ale lekkiego
    ja przez pierwsze kilka godzin porodu bylam tak glodna, ze o niczym innym nie moglam myslec, ale potem jakos przeszedł mi apetyt:/
     
  •  
     
    @Małgoo: Ja słyszałam też, że zdarza się, że przez stres spowodowany przyjęciem do szpitala, zdarza się że akcja skurczowa się zatrzymuje i poród znacznie wydłuża. Moim zdaniem na pewno warto dość długo poprzebywać w domu, zjeść jeszcze coś lekkiego, bo potem nie wiadomo, kiedy będzie można wreszcie coś zjeść, wykąpać się, sprawdzić, czy ma się wszystko do szpitala spakowane, oczywiście to kiedy skurcze się rozkręcają, bo wiadomo, że nikt przy skurczach co 3-5 minut nie będzie w ogóle o takich rzeczach myślał ;).
     
  •  
     
    @Małgoo: Myślę, że nie da się wyczekać tak, żeby np. jechać dwie godziny przed porodem, u jednej te skurcze będą trwały 2 godziny, u innej 6-7 godzin, a u jeszcze innej kilkanaście i skończą się cięciem. Wystarczy jeśli skurcze będą częste, regularne i pokierujesz się intuicją. Co do rozwarcia, na pewno nie ocenisz tego dokładnie, ale możesz lusterkiem chyba skontrolować, czy wargi także mocno się rozchylają w czasie skurczu.
     
  •  
     
    @PtasiaŻona: pierwsze co powiedzieli w szkole rodzenia to to, żeby nie jechać do szpitala od razu, bo będzie się bez sensu stresować w nowym otoczeniu, że niby lepiej pochodzić po domu, policzyć te skurcze, wesprzeć się na mężu, kołysać biodrami, chodzić, bo jak sie pojedzie do szpitala to będzie się to samo robiło na korytarzu, ale ile jest w tym prawdy to ja nie wiem, czekam aż dziewczyny napiszą, bo sama jestem ciekawa bardzo
     
  •  
     
    ogólnie Małgosiu uwierz mi, wiem, ze teraz wyda Ci sie to dziwne, ale jak przyjdzie co do czego to wszystko bedziesz wiedziala:) i przed porodem i po
     
  •  
     
    ja urodzilam 2 tyg po terminie i mialam wywoływany poród, wczesniej kilka dni leżałam na patologii ciąży, wiec pierwsza faza byla w szpitalu i wyjątkowo bolesna, bo mi ładowali oksytocyne
    o 10 rano mialam podaną oksytocyne i sie zaczłą poród, o 1.30 w nocy dnia nastepnego urodzilam, 2 faza to bylo 20 min i jak kichniecie w porównaniu z gehenną pierwszej fazy

    ale zgadzam sie, ze jesli poród zaskoczy Cie w domu to nie ma co panikopwac, ja żałuje, ze nie mialam 'porodu z zaskoczenia' bo wolalabym chociaz te pierwsze godziny spedzic w domu niz na szpitalnej sali
    silne i bardzo bolesne skurcze oraz odejscie wód tez nie swiadczą o tym, ze zaraz rodzisz
    u mnie to byla polowa drogi
     
  •  
     
    Ja też chętnie poczytam o tym jak to było u dziewczyn, choć szczerze myślę, że jak się nie wie czego się spodziewać to ciężko jest się "relaksować" i w tej chwili wydaje mi się, że pognałabym do szpitala, bo tam bym się czuła po prostu bezpieczniej.
     
  •  
     
    @aszkim♥: no właśnie skąd to wiedzieć? Bo przecież ok, wiemy, że odejdą wody, możemy liczyć te skurcze (że co 5 minut przez godzinę), ale sama chyba (?) nie ocenię rozwarcia, zastanawiam się ile jest prawdy w tym, żeby zostać w domu, nie panikować, oddychać, próbować się zrelaksować (bo dla mnie relaks w momencie, gdy boli to jakiś żart), a jechać dopiero pod koniec tej pierwszej fazy.
     
  •  
     
    U mnie było tak że pierwsze skurcze i odrazu jechalam do szpitala. Tam sie okazało że jest rozwarcie na kilka cm. Po ciężkich 13 h skurczy zrobili mi CC .
     
Wikistrony: