• Wpisów:9245
  • Średnio co: 7 godzin
  • Ostatni wpis:8 dni temu
  • Licznik odwiedzin:2 394 973 / 2935 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Co?
Ugly Truth - tytuł telewizyjnego show

Gdzie?
Ameryka

Kiedy?
Współcześnie

Jak?
A obejrzałam naprawdę śmieszną komedię (romantico). Brzydka prawda, bo o niej mowa to szereg śmiesznych damsko-męskich sytuacji. Młoda piękna-blond producentka porannego programu w typie "Wstajesz i wiesz z domieszką dzień dobry TVN" szuka ideału (mężczyzny oczywiście). Dzwoni nawet na antenę durnego live show i tłumaczy aroganckiemu prowadzącemu, że jego tezy dot. kobiet i ich traktowania są wzięte z sufitu.
Jak to w komediach romantycznych - niedługo spotyka na swojej drodze tego właśnie chamskiego prezentera (Król Leonidas z 300 - hot ciacho, mniam ).

Co śmiesznego jest w tym filmie?

Humor opiera się na nowatorskim programie grubiańskiego faceta, a blond Pani jest jego producentką.

Ja się uśmiałam
8/10 w kategorii komedii
  • awatar Shilouh Barenn: polecam jeszcze narzeczony mimo woli- proposal:) genialna komedia za gre aktorska, miny i teksty ma u mnie 10/10
  • awatar Wizzu: kompletnie nie w mój gust... 4/10 w porywach, za makijaż aktorek drugoplanowych.
  • awatar Shilouh Barenn: świetny film:D podobał mi się:D 9/10
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gosia pojechała "do Niej" <jak radziła w 2 odcinku mama Zosia>. Pojechała w nieznane swoim Suzuki.

Ciekawe czy sobie poradzą i dobrze udzwigą mazurski swojski temat?

Moje uwagi i spostrzeżenia:

- Małgorzata Braunek gra bombowo. Historia Kaśki przejmująca, chwytająca za serce. Prawdziwy kunszt aktorski. Chylę czoła. Zgoła inaczej wyobrażałam sobie mamę Gosi, ale zaakceptuję ten wybór. Fioletowe okulary mnie przekonały

- Pierwsza retrospekcja, historia Kaśki też trafnie ukazana.

- Podoba mi się podział scen wg rozdziałów w książce.

- Mój ulubiony tekst z tego odcinka: "Maniu twoje cycki, eh piersi są w sam raz" - eh te Babcie nasze kochane

- Kuba - może się pomyliłam i pasuje nawet na staroświeckiego, odrobinę ekscentrycznego chłopaka Mani. Mama Zosia - świetna kreacja, w mojej ocenie ten odcinek to potwierdził. Szkoda, że już jej nie będzie.

- Lubię Joasię Brodzik, lubię jej sposób gry. Może dlatego nie podzielam negatywnych komentarzy na temat 1 i 2 odcinka i obrzucania błotem scenarzystów i reżysera. Są niedociągnięcia, ale przecież trzeba dać szansę serialom - zawsze w końcu się rozkręcają.

"Jak tutaj pachnie, Boże Narodzenie do kwadratu. Powinni to w sprayu sprzedawać " - najlepszy opis atmosfery nad rozlewiskiem

Mnie odcinek chwycił za serducho.
 

 
Serial się rozkręca. To wiemy na pewno.


Najpierw podstawowy problem wszystkich oglądających - Asia Brodzik. Wydaje mi się, że Brodzik z czasem stanie się Gośką w oczach widzów i zacznie pasować do tej roli. Powoli się "przegryza"i wpasowuje.

Natomiast zauważyłam co innego: nie pasuje mi aktorka, która gra córkę głównej bohaterki, Marysię - jest za dojrzała,dodatkowo w tym wieku ze wstydem informować mamę, że ma chłopaka i chce go przedstawić(a ten boy ciutkę młodzieniaszek nie uważacie?)? To dziwne.

Mąż Konrad - typowy zaniedbany przez żonę zamknięty w sobie facet bez polotu, który głupio i za wcześnie + zbyt pochopnie się ożenił.

Nasunął mi się dzisiaj wniosek:
Trzeba mieć w życiu jakieś hobby, bo jak stracimy pracę po 10 latach załamiemy się jak Gocha, będziemy podobnie o 5 rano myśleć skuleni na łóżku, co z nami nie tak.


Uwagi podczas oglądania:

1) Natrętna reklama Suzuki - zupełnie niepotrzebna wystarczy, że Gosia jeździ samochodem takiej marki i są sceny w trakcie jazdy,

2) Gosia zabrała jakiś czyjś przypadkowy rower spod salonu? Nikt jej nie goni, czy to normalne, że zabiera się rower spod salonu?

3) Sympatyczne zdjęcia, nakręcone spokojnie i fajnie, kolorowo,

4) Lostowe i Flashforwardowe schizy w stylu widzę kangura, Gosia widzi bażanta, w domu ptaszka kolejnego

5) Oni faktycznie ciągle piją: driny, wóda, wino - ale w książce było podobnie

6) Ten odcinek był bardziej spójny. Dla tych, którzy nie czytali książki był zrozumiały i trzymał się kupy.

7)Gosia w końcu jedzie na Mazury. Jupi!!!
 

 
Kto co?
Pracownicy firmy papierniczej Dunder Mifflin,

Gdzie?
Scranon, Pensylwania, USA

Jak
Świetnie - super pomysł na serial, nudne życie w biurze, chyba każdy wie jak nudne potrafi być siedzenie i nic nierobienie

zabawnie - zabawne gagi Jima i śmieszne sytuacje wynikające z głupoty przełożonego


specyficznie - nie każdemu spodoba się naigrywanie z przygłupiego szefa Michaela, nie każdemu spodoba się sposób bycia jego podwładnego Dwighta, nie każdy uśmieje się podczas dowcipów Jima, nie wszyscy stwierdzą, że podoba im się Pam. Za to każdy pokocha specyficzność tego serialu. Jest on INNY. Co nie znaczy wcale - gorszy.


Bohaterowie:
- Michael Scott - szef, the best boss, zajmuje się robieniem niczego, dba przede wszystkim o swój tyłek, opowiada kawały, stara się być zabawny, uraża ludzi na każdym kroku,
- Dwight Schrute - prawa ręka Michaela, człowiek wychowany na buraczanej farmie, miłośnik Battlestar galactica, bezkompromisowy człowiek, przerażający
- Jim - zakochany po uszy w Pam, dobry pracownik, kompletnie niedoceniany
-Pam - zakochana po uszy w Jimie, wieloletnia narzeczona Roya, recepcjonistka
- Oscar - gej księgowy
- Kevin - odrobinkę niedorozwinięty księgowy
- Angela - zimna jak lód, stanowcza księgowa, blondynka
- Meredith - alkoholiczka, bodajże sprzedawca
- Kelly - piękna kobieta pochodzenia indyjskiego, kochliwa, gadatliwa, pracownica biura obsługi klienta
- Toby - specjalista od personelu, podpadł Michaelowi, bo wytyka mu wpadki

W biurze umieszczono amerykańskie społeczeństwo w pigułce. Świetna gra aktorów, specyficzny humor z pazurem. Dla mnie bomba. Kończę właśnie 5 sezon. I robię to z żalem - bo teraz będę musiała czekać na kolejne odcinki aż tydzień
 

 
Kto, co?
Małgorzata, ponad 40letnia kobieta pracująca w firmie reklamowo-marketingowej, jej rodzina,

ekranizacja powieści Małgorzaty Kalicińskiej

Gdzie?
współczesna Polska

Jak?
Pierwszy odcinek wielu seriali, które oglądałam bywał rozczarowujący. Historia musi się przecież rozkręcić. Tak w moim przypadku było z The office, BrzydUlą oraz z How I met your mother.

Wszystko zależy od jakości scenariusza. Książka Dom nad rozlewiskiem to znakomita, sielankowa opowieść. Bohaterowie głównie siedzą, jedzą i rozmawiają. Odwiedzają się i obgadują większe lub mniejsze problemy.

Żeby serial chwycił scenariusz musi być wartki niczym rzeka w górnym biegu. Fabuła Domu nad rozlewiskiem płynie baaardzo powoli. Książka zaczarowuje czytelnika swoją pogodą ducha i pozytywnym przesłaniem.
Serial - tym, którzy nie znają sagi pani Kalicińskiej - wydał się nudny, gra aktorów podobna momentami do znanej z teatru telewizji.

Największy zarzut wobec produkcji to zaangażowanie Joanny Brodzik w roli Małgorzaty. Pani Joasia, której grę aktorską baaardzo lubię, nie wygląda jak starsza kobieta z książki, nie sprawia wrażenia zmęczonej, nie ucharakteryzowano jej. A powinno się. Na miejscu twórców zatrudniłabym do roli Gosi starszą aktorkę, zupełnie nieznaną. Joanna Brodzik narzuca niepotrzebne skojarzenia z Kasią z Kasi i Tomka lub z Magdą M..

Osobiście daję serialowi kredyt zaufania ze względu na sentyment do książki i do lata 2009.
  • awatar AtomicKitten666: popieram w stu procentach- to samo powiedziałam mojej sis w niedziele; ja osobiście dałabym chyba stenkę (??)a książka? cudna :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kto, co?
Grupa przyjaciół Chmielewskiej i Mirek oszust ogrodnik

Gdzie?
Współcześnie, w Polsce

Jak?
Jak u Chmielewskiej,
Autorka brutalnie wrzuciła mnie w wir wydarzeń - tak scharakteryzowałabym twórczość. Zapalniczki nie dało się czytać na pół łebka. Żeby pojąć kto jest z kim, gdzie idzie, co zamierza, co na to policja, a właściwie co się dzieje - musiałam całkowicie odgrodzić się od świata zewnętrznego. Wyłączyć TV, odłożyć pranie, przerwać odkurzanie i zaczytać się. I za to +.
Bohaterów przewija się tłum. W pewnych momentach gubiłam się kto z kim gdzie poszedł.
Chmielewska nie buduje powoli napięcia, jak Christie, ona zarzuca czytelnika danymi: "a niech się sam głowi kto zabił". Wolę chyba subtelniejsze naprowadzanie.
 

 
Kto, co?
Uszyte stworki, żadnych ludzi nie ma, bo zginęli w wojnie w starciu z maszynami,

Gdzie?
Klimat postapo, gdzieś w przyszłości

Jak?
Wallie to to nie jest. To przyznam od razu. Bajka dla dorosłych, z pięknym przesłaniem - to mówili ludzie po wyjściu z kina.
Jednak jak dla mnie, zmęczonej po pracy, wizyta w kinie była stratą czasu. Nie jestem znawczynią animacji, nie potrafię docenić kunsztu twórców 9. Ludziki jak ludziki - skojarzyły mi się z tymi, z LittleBigPlanet. Zostały stworzone przez Pana naukowca - 9 szmacianych ludków ten z guziczkiem, tamten z zameczkiem. Każdy z 9 dostał w zaczarowany sposób kawałek duszy twórcy.

Można doszukiwać się w ludzikach cech charakteru naukowca, można snuć przypuszczenia, że to ludzie doprowadzili do apokalipsy albo można się wyspać. Ja poleciłabym to 3. Chyba, że macie dzieci. Dzieciom powinno się podobać. Mi nie. A dziwne, bo filmy Burtona [maczał w nim palce Panie i Panowie] zazwyczaj mi podchodzą.
  • awatar Wizzu: @Czytaczka: dokładnie :P mam nadzieję, że Burtonowska Alicja nie będzie ssać, bo choć nienawidzę Alicji to nie mogę n ie iść na film Tima :P
  • awatar Małgoo: Idąc do kina zasugerowałam się nazwiskiem Burtona. I chyba o to chodziło, żeby przyciągnąć widza :)
  • awatar Wizzu: Burton był producentem, nie reżyserem - drobna różnica. Zgadzam się, w tym filmie nie ma nic prócz designu postaci, a to nie wystarczy :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
zwiastun

Kto co?
Kolejna odsłona Tarantino i jego geniuszu

Kiedy? Gdzie?
II wojna światowa, nazistowskie Niemcy + Francja pod rządami Nazistów

Jak?
chyba dobrze, piszę chyba - bo do mnie, kobiety, był chyba bardziej skierowany jeden z poprzednich filmów - Kill Bill ze śliczną Umą w roli głównej.

Ale o co chodzi? Tytułowe bękarty to zeschizowana banda żądnych zemsty amerykańskich Żydów. Ich przywódcą jest fenomenalny (+ za kreację) Brad Pitt. Brad pokazał klasę - oraz ogromne poczucie humoru, całkowicie odciął się od dotychczasowych produkcji i swojego medialnego wizerunku chłoptasia Angeliny.
Bękarty rozprawiają się z Niemcami i dają tym w kość samemu Hitlerowi.
W tym filmie znalazłam: zabawę w chowanego z historią, świetne role żeńskie (Mélanie Laurent, Diane Kruger), Brada Pitta w nowym wydaniu no i mój typ faceta:
  • awatar Gość: oglądałam go wczoraj, i musze przyznac, ze miło mnie zaskoczył. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Trailera nie umieszczam, bo youtubowy jest w strasznej jakości.

Kto co?
Naukowiec z rodziną

Gdzie?
Na pewno nie Nowa Gwinea

Jak?
typowy film familijny, na niedzielne popołudnie. Profesor odbiera grant na badania naukowe. Przeznacza pieniądze na coś zupełnie innego, przez co potem jest zmuszony fabrykować dowody na istnienie tajemniczego plemienia.
Oglądałam "jednym okiem" prasując, robiąc obiad i odkurzając. Jako miły wypełniacz film sprawdził się w 100%.
Plusem jest aktorka, którą bardzo lubię - główna bohaterka Jenna Elfman (niezapomniana Dharma z Dharmy i Grega)

6/10

Poza tym dzisiaj dzień blogera! Najlepszego koledzy i koleżanki blogerzy i blogerki!
 

 
Trailer na dobry początek:

Kto co?
Małżeństwo - on prawnik, ona pracownik firmy kosmetycznej + przyjaciel gej i siostra z mężem

Gdzie?
gdzieś w świecie, dużym mieście

Jak?
Lekko, chciałoby się powiedzieć przyjemnie - ale nie za przyjemnie. Komedia pomyłek, Angela zachodzi w ciążę. Jest świadkiem pocałunku męża z inną kobietą. Natomiast mąż się zabezpieczał i podejrzewa, że dziecko jest owocem romansu żony.

Co było nie tak?
PIERDZENIE jako główny motyw rozśmieszający. Nie śmieszy, jest zatrważające i obraża odbiorcę.

4,5/10
  • awatar Gość: I myself was an abused wife. My husband at the time would hit me and tell me if I had not made him mad it would not have happened. He broke my ribs,bruised me, locked me in closets, put me down in front of others, called me names and told me no one else would want me because I was worth nothing. He refused to let me cook, clean or do anything. Be cause he said I was not smart enough. This also happened in front of my sons. The beatings got worse so I had to leave. Now my life is better. I am going to collage and in a good relationship. My advice to you is to leave and get help repairing your self esteem. I can tell you from experience that it takes a long time but in the end it is worth it. You are worth more than letting a man beat you. If you stay it will never get any better no matter what he promises you. It is not your fault for what he is doing. I always thought it was my fault but learned through therapy it was not. He needs help for his problem. Unless he helps himself you cann
  • awatar Gość: This is said! ---------------------------- create a web page http://siteworld.pl/Welcome - create a web page create a web page
  • awatar Gość: What he said!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wiecie czego nie lubię?
Nie lubię, gdy ktoś mi zachwali jakąś rzecz na wyrost. Siostra mojego faceta zachwaliła tę książkę i wcisnęła mu, mówiąc że się zaśmiewali z mężem jak nie wiem co.
No ludzie, jak się zaśmiewali - ja też powinnam - pomyślałam. I zabrałam się za lekturę.

Kto co?
mieszkańcy małego miasteczka

gdzie?
Kalifornia

Jak?
Boże Narodzenie w krzywym zwierciadle. Na ziemię schodzi głupi anioł Rajzel. Postanawia spełnić marzenie dziecka. Spełnia. Potem następuje druga część, dziejąca się po głównej "akcji".
Spodziewałam się szaleństwa, humoru, usmiechu od ucha do ucha. A co otrzymałam? Może z dwa uśmiechy.
Napisane dobrze, krótkie rozdziały, dowcipne tytuły kolejnych rozdziałów. Ale ja mam chyba inne poczucie humoru. Miałam wrażenie, że na siłę pisane.

4/10
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Trailer:

kto, co?
ej, dziewczyny chcecie zobaczyć jak wygląda wieczór kawalerski?

gdzie?
w Las Vegas

jak?
Jeżeli macie ochotę na komedię typu OldSchool, chcecie się pośmiać i pobawić.
Moja siostra stwierdziła, że "warto iść, żeby się oderwać od świata".

Mnie podobała się przede wszystkim fabuła.
Jak w trailerze - już na początku wiemy, ze stało się coś podczas wieczoru kawalerskiego, że pan młody zaginął. Potem cały czas jest pod górkę. Czego ta 4 nie wyrabiała w trakcie tej nocy
Panowie obudzili się o poranku i ujrzeli:
- tygrysa,
- kurę niewiadomo skąd,
- dziecko w pseudo szafie i wiele wiele innych ciekawych i mniej ciekawych rzeczy.
nie zdradzę więcej szczegółów
film łatwy, zabawny i typowo poniedziałkowy (żeby się zrelaksować i jak Kasia powiedziała oderwać od życia)

8/10 w skali komediowej
  • awatar Małgoo: @gość: Wydaje mi się, że przez nastawienie "świetna książka" postawiłam poprzeczkę trochę za wysoko - stąd moje rozczarowanie.
  • awatar Gość: A mnie Kac Vegas podobało się średnio: uśmiechałam się, ale nie zaśmiewałam się do łez, a z kolei twórczość Moore'a jakoś mi odpowiada, akurat nie czytałam Najgłupszego Anioła, ale inne książki mi odpowiadają.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kto, co i gdzie - już było

Jak?
Wg mnie film nie oddał ducha książki i raczej II część też nie odda. Mój Edward w wyobraźni był może podobny do Pattisona, ale Bella była całkiem inna.
Aktorka Kristen Stewart, wcielająca się w rolę głównej bohaterki póki co zaprezentowała dwie miny, a poza tym ma dziwnie odpychającą aparycję.

Film był przydługi, a dodatkowo dla kogoś kto, jak ja czytał książkę dużym rozczarowaniem mogą być drobne, aczkolwiek znaczące zmiany wprowadzone przez scenarzystę.

Film oceniam na 3/10. Książka Zmierzch jest 1 częścią Sagi, więc dopiero akcja się rozkręca.

Mam nadzieję, że New Moon nie będzie przegadanym filmem (Bella płacząca sama, płacząca na ramieniu Jakuba, wywracająca się na motorze, szukająca ucieczki do Edwarda), tylko trzymającym w napięciu filmem akcji.
Trailer II:



No i Jakub. Eh mój typ faceta
  • awatar Małgoo: @Weronika ;*: Przeczytaj, ale nie oglądaj filmu najpierw!
  • awatar Małgoo: @Lady T.: nie mam pojęcia. Trailer wzięty z youtube. Próbuję zapomnieć o istnieniu filmu i zapamiętać tylko 4 część Sagi.
  • awatar Małgoo: @Lady T.: Tak się składa, ze ludzie po kilku latach małżeństwa są niezadowoleni z życia. Trzeba znaleźć sposób, żeby nie iść w tym kierunku co oni. MOże hobby?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Kto co?
10.000 BC, 10000 lat p.n.e

Gdzie?
od gór, dżungli przez pustynię aż do okolic starożytnego Egiptu

Kiedy?
patrz tytuł (nie musiałam się wysilać )

Dlaczego obejrzałam?
z nudów, no narzeczony proponował

Jak?
najpierw trailer:


Trailer wygląda efektownie.
Ale... nie podobało mi się. Nie chodzi mi o niezgodność historyczną, bo pal licho mieszajmy mamuty i starożytny Egipt ile chcemy, ale trywialność opowiastki sprawia, że chciałam wyłączyć w połowie, albo obejrzeć w tzw. przyspieszeniu (z palcem na strzałce w prawo).

Na plus:
- oczy Evolet (Camilla Belle), tak świetnie wyglądających i przyciągających spojrzenie soczewek nie widziałam dawno, uroda aktorki bezapelacyjnie jest plusem tego filmu,
- znachorka, szamanka, ichnia babka - świetny, stylowy strój,
- dużo męskich klat (ale 300tu to to nie było...),
- no dam jeszcze stroje aktorów, bo ktoś musiał się narobić przy zawiązywaniu trzcin i traw i montowaniu z nich masek, czapek, okryć

Na minus:
- trywialność fabuły, pomieszanie z poplątanym może sprawić, ze ludzie po obejrzeniu zaczną wierzyć, że mamuty zbudowały piramidy, hehe
- rola tygrysa szablozębnego bratającego się z naszym herosem Lejem,
- plusem były stroje, ale minusem płótno udające tło, które w jednej scenie wyłapał mój narzeczony

Miało być kino rozrywkowe i było. Mało ambitne, przaśne, trywialne. Opowiastka taka sobie z happy endem. Film do niedzielnego obiadu z rodziną.
5/10
 

 
O matko - ta część jest inna. Wciąga podobnie jak poprzednie. Ale ile tu się dzieje.

Co prawda powtarza się schemat: nic się nie dzieje - miłość, spokój - wspólny wróg - zwycięstwo, ale mamy tutaj elementy nowe.

Nowożeńcy Bella i Edward wyjeżdżają w "typową" podróż poślubną. Okazuje się, że Bella jest... w ciąży. I co teraz? Czy zdecyduje się na poród? Czy usunie dziecko? Co to za dzieco: wampir, człowiek, hybryda? Co na to Volturi? Czy przemienią Bellę w wampira? Co wtedy z dzieckiem?

Nie będę spoilerować. Napiszę tylko, że ta część dostaje 8/10 - głównie za akcję. Bella musiała czekać 4 części z wyciągniętymi rękami, żeby Stephanie Meyer dała jej przysłowiowe "jaja". Bella zaczyna mieć charakter. Zmienia się.
Edward jak był posągowy takim pozostaje.

Cała Saga dostaje ode mnie 6,5/10.
 

 
Jak?

Bella i Edward są razem. W Seattle ktoś wybił ponad 30 osób. Cullenowie podejrzewają spisek. Pępkiem świata będzie oczywiście Bella. Jej serce rozdarte między lodem i ogniem. I tak wiemy kogo wybierze. Swój ukochany dla oczu tors, ręce, usta, nos, uszy, włosy. I tylko Jakuba żal...
 

 
Jak?
Heh, Ksieżyc w Nowiu to przede wszystkim bliski kontakt Belli nie z Edwardem, który odwraca się i idzie w cholerę, właściwie niewiadomo z jakiej przyczyny, ale z Jakubem Blackiem. Bella po zerwaniu kontaktów z Edwardem przechodzi rekonwalescencję przy boku Jakuba. Przyjaciel skleja jej serce, pomaga, słucha i wspiera. W pewnym momencie odwraca się od Belli.

Co zrobi nasza bohaterka?
Ja strzeliłam w 10. Od razu pasowało mi narażenie własnego życia.

Edward jak na nieszczęśliwego kochanka przystało też chce się zabić.

Księżyc w Nowiu jest tak grubymi nićmi szyty, że postanowiłam nie czytać kolejnych części.
I jak zwykle się złamałam.
A co z najciekawszym, najbardziej interesującym nastolatki tematem? Mogę powiedzieć, że seksu nie ma, ale jest blisko ;p
Poza tym Bella będzie musiała wejść do rodziny. Dosłownie. W sumie co jej tam, skoro i tak chciała się zabić?
 

 
Kto co?
Saga Stephenie Meyer, Zmierzch

Gdzie?
w stanie Waszyngton, miasteczko Forks i okoliczne lasy

Kiedy?
Współcześnie

Dlaczego przeczytałam, sięgnęłam?
Zastanawiała mnie popularność filmu, splendor i rozgłos, motywy Belli i Edwarda na piórnikach i zeszytach w sklepach,

Jak?
Bella Swan - młoda 17-letnia dziewczyna wprowadza się do Forks, do domu ojca.
Edward Cullen - prawdziwy przystojny ok. 100-letni wampir mieszka w pobliżu Forks

Zmierzch


Narratorem jest Bella. Czytający postrzega świat oczami kobiety, poznaje jej myśli, wątpliwości i plany. Zmierzch opowiada historię ckliwego uczucia ala Romeo i Julia. Niemożliwa miłość staje się możliwa. I przede wszystkim warto w to wierzyć.

Co było nie tak?
Psychika bohaterki przekonała mnie o jej niewyobrażalnej i właściwie niepasującej do 17 wiosen życia dojrzałości. Uderzyła mnie pompatyczność Belli, jej oderwanie od świata zewnętrznego. Może zostanę zlinczowana, ale styl Isabelli Swan to mieszanka popularnej mody emo i stwierdzenia "nie zależy mi na życiu". Bella cały czas się przewraca, uderza, cierpi fizycznie, aż do przesady.

Pierwsza część sagi to spotkania Belli i Edwarda w szkole, odkrycie tajemnicy rodziny Cullenów, poznanie Indianina Jakuba.

Książka to typowa "guma do żucia dla oczu". Po połowie orientujemy się, że właściwie nic takiego do tej pory się nie działo - chociaż książka wciąga i nie pozwala nam przestać czytać. Jest to ewenement, bo można by stwierdzić, że skoro fabuła jest nudna, to książka powinna iść w odstawkę. Cała akcja zajęła autorce ok. 10 stron, a cała reszta to nastoletnie niepokoje, miłość, rozmowy, poznawanie siebie w obliczu zagrożenia.


Domowy obrazek czytaczki:
z pasją opowiadałam narzeczonemu: a tu się spotkali, tu poszli na biologię, potem Bella była w domu. Zapytał zdziwiony: czy w tej książce się cokolwiek dzieje?
Książka przeznaczona jest dla wielbicieli romansideł. Kolejne części właściwie odpowiadają na pytanie dotyczące popularności Sagi: otóż obserwujemy narastające emocje związane z potrzebami seksualnymi Belli. Jej podniecenie wywołane bliskością Edwarda, początkowe pocałunki i brak wampirzej kontroli... Czy tylko mi przeszkadzały wtrącenia dotyczące torsu Edwarda, jego twarzy, brzucha, uszu, rąk? Zmierzch to książka dla nastolatek, które przechodzą burze seksualne - a w sadze znajdą odpowiedź na każde pytanie. No prawie każde ;p

Muszę wrzucić ten link:

http://schimmelreiter.pinger.pl/m/1695688/tlajlajt

BOMBA! Znakomicie oddaje mój nastrój podczas lektury
 

 
Kto, co?
Serial - Mentalista,

Mentalista to osoba, która potrafi na podstawie ludzkiego zachowania nakreślić sposób postępowania, dodaję do tego bardzo rozwiniętą empatię i tak stworzono obraz przystojnego konsultanta kalifornijskiego biura śledczego Patricka Jane'a.

Oto i on - jedna z wariacji licznych fanek i fanów


Gdzie?
USA, Kalifornia

Kiedy?
Współcześnie

Dlaczego?
Dlaczego obejrzałam?
Bo oglądam ten serial - lubię zagadki kryminalne. Taki inny Monk


Jak?
Tak:

Patrick Jane to policyjny konsultant, który wraz z sympatyczną załogą: sprytną i stanowczą szefową - agentką Lisbon, nieugiętym Cho, podatnym na wpływy Rigsby oraz zakochaną w Rigsbym Grace rozwiązuje kryminalne zagadki.

Co wyróżnia Mentalistę to jego spostrzegawczość, niesamowite wyczucie czasu, zdolności hipnotyzerskie oraz manipulacyjne.

Jak zachęcić do odcinka 18?
Pewnego spokojnego dnia na posterunek policji przychodzi mężczyzna ze sporym workiem. Jest święcie przekonany, że ciągnie za sobą kilogramy ziemniaków. Wprawia agentów w zdziwienie, gdy okazuje się, że nie przytaszczył kartofli, a ciało postrzelonej w głowę kobiety. Patrick Jane natychmiast spostrzega, że mężczyzna został zahipnotyzowany i bezlitośnie wykorzystany jako tragarz zwłok. Ktoś kto wprowadził go w trans jest profesjonalistą...


Intryga, intryga, intryga - jak zwykle w Mentaliście.
+ spoiler

pierwszy pocałunek Rigsbiego i Grace
odcinek: dobry (w skali szkolnej)
 

 
Trailer:

Kto, co?
Kochająca się rodzina: mąż i żona. Urocza historia, której narratorem jest reżyser Danny DeVito. Fabuła: romantyczne poznanie, zakochanie, miłość, ślub, dzieci, wspaniały dom, pieniądze...

Gdzie?
Gdzieś w Stanach

Kiedy?
Lata 90-te XX wieku, wtedy kiedy komórki były jeszcze cegłami

Dlaczego?
Dlaczego obejrzałam? Bo akurat Polsat proponował taki film we wtorkowy wieczór. Nie wiem jak mogłam ominąć tę pozycję - w Pan i Pani Smith było nawiązanie do wojny państwa Roses, ale jakoś mnie to obeszło bokiem...


Jak?
Rok produkcji 1989 normalnie spowodowałby natychmiastowe skreślenie tego filmu z listy do obejrzenia - "e tam, staroć, bez efektów, pewnie nuda". Okazało się jednak, ze byłam w błędzie. Polecam wszytskim wielbicielom komedii i tragikomedii.

Małżeństwo: kobieta kochająca koty i mężczyzna kochający psy, żyją pod jednym dachem. Są szczęśliwymi rodzicami dwójki dzieci (w roli syna późniejszy Sam- Sean Astin- Władca pierścieni). Mąż utrzymuje rodzinę, żona jest typową housewife dbającą o dzieci i partnera. Dzieciaki wyfruwają jednak z gniazda i zaczyna się problem.
Co robić z życiem?
Żona postanawia założyć swój biznes. Wciąga ją to bez reszty. Dotychczasowe mężowe "nie mam czasu, bo praca, praca, praca", zamienia się miejscami z tłumaczeniami żony "praca, praca, praca".
Małżeństwo przestaje się rozumieć, żona chce rozwodu. I w tym momencie robi się najciekawiej - fabuła zatacza kręgi niczym tornado. Tytułowa wojna okazuje się nie być przesadzona - obejrzyjcie trailer. Nie sądziłam, że można żywić do siebie aż taką nienawiść.

Wniosek? Aby trailer nie ożył w Twoim domu:

Znaj granicę między pracą a domem. Doceniaj partnera, bo może mieć Ciebie dość i puści z tobami.

Strzał w 10 to narracja Dannego DeVito - znakomite wtrącenia.
Zazwyczaj w sporach damsko-męskich jestem po stronie kobiet. W "Wojnie Państwa Roses" wina leżała po stronie żony - cholera miała wszystko, dom, kasę, firmę - zamiast zrezygnować z domu, sprzedać go w cholerę zaczęła prowadzić wojnę podjazdową z kochającym ją mężczyzną.

Daję 7/10
 

 
Kto, co?
Gosia - osiadła nad tytułowym rozlewiskiem dojrzała kobieta oraz Paula - przyjaciółka Gosinej córki dokoptowana do rodzinnego obrazka

Gdzie?
Nasze polskie Mazury, gdzieś w pobliżu Pasymia

Kiedy?
teraźniejszość

Dlaczego? [w domyśle sięgnęłam]
Potrzebowałam mądrej i ciepłej książki i chwili relaksu

Jak?
Bombowo. Świetnie - ciepło, sielankowo, mądrze, refleksyjnie, smutno, życiowo, nietuzinkowo

Określam rozlewiska (3 części) w rozmowach ze znajomymi jako trochę inną Jeżycjadę - i już wiadomo w jakich klimatach jesteśmy.

Sytuacja nad rozlewiskiem tkana przez autorkę niczym Pauliny pościele. Mamy dwie narratorki, które znakomicie się uzupełniają i zgrabnie przedstawiają fabułę.

Największy zarzut, z jakim spotkałam się w sieci wobec tej książki to "przesłodzenie, cukier w cukrze". Cóż to za argument? Ktoś kto sięgnął po pierwszą i drugą część wie, czego się spodziewać. Współczesnej sielanki, Arkadii i harmonii. Że odgrzewane kotlety? A o czym kobieta miała pisać? Wprowadzić masę nowych bohaterów, nowe zupełnie nieoczekiwane wątki? W moim odczuciu trzecia część mazurskiej sagi nie zawodzi, wręcz przeciwnie. Uczy i bawi.

Spoileruję teraz:
Miłość nad rozlewiskiem kazała mi zastanowić się, czy sama potrafię wybaczać, schować dumę do kieszeni i znowu pokochać kogoś kto mnie zawiódł. Długo zastanawiałam się i nie wiem, czy potrafiłabym na wzór Gosi przyjąć Janusza do serca, odtworzyć domowe ognisko. Póki co rozumiem Paulę i jej postawę - nakopać w tyłek ile wlezie i odrzucić zdrajcę w kąt. Ale historia Gosi i Basi pokazuje, że mądrość przychodzi wraz z wiekiem i doświadczeniem. Czekam więc...
 

 
Czytaczka nie tylko czyta ale i ogląda.
Ostatnio wybór padł na Okrucieństwo nie do przyjęcia Braci Coen.

Trailer:

Kto, co?
Piękna Catherine Zeta-Jones i przystojny George Clooney

Gdzie?
Głównie w kancelarii adwokackiej, częściowo w Vegas

Kiedy?
współczesność

Dlaczego?
Dlaczego obejrzałam? Dlaczego stawiam 9/10? Bo to komedia, jakie lubię, pełna pomyłek, z wciągającym i zabawnym wątkiem (film porywa nas od pierwszych minut i scen zdrady żony producenta filmowego z facetem od basenu).

Jak?
Zabawnie, przyjemnie się ogląda, komedia w sam raz na letni wieczór we dwoje

Wielokrotna rozwódka Marylin pracuje nad tym, aby stać się piętą achillesową samotnego adwokata, który pozbawił ją pieniędzy niewiernego męża. W sumie należała mu się nauczka! Ot co!

Film bezlitośnie obnaża kobiecą naturę: od początku wiedziałam, że Marylin będzie pałała chęcią zemsty, dopnie swego i "udupi" naszego adwokacinę. Na jej miejscu zrobiłabym to samo.
 

 
Kto, co?
Cień - były więzień pozbawiony empatii (moje własne odczucie) oraz jego pracodawca Wednesday, na dokładkę przyjaciele Wednesdaya

Gdzie?
Gdzieś w Ameryce; w towarzystwie tajemniczego Wednesdaya i jego ochroniarza Cienia podróżujemy po kilku stanach Ameryki, jeździmy z miasta do miasta- co ciekawe miasta te i drogi istnieją

Kiedy?
teraźniejszość

Dlaczego?
Bo "tylko bogowie są prawdziwi." - to przyznaje sam autor już we wstępie.

Jak?
No właśnie - jak?
Książka jest jakby pigułką kina akcji. Bierzemy i zaczynamy pracować na innych trybach. Znajdujemy się w świecie, którego reguł kompletnie nie znamy. Dziwnie znajomym, a jednak zadziwiającym.

"Amerykańcy bogowie" nie nudzą, pozwalają oderwać się od rzeczywistości. Zaskakujące zwroty akcji porywają, dziwią i bawią jednocześnie.
Wodą na młyn dla mojej wyobraźni były pierwsze odwiedziny Laury. Gaiman wplątał bogów we współczesny amerykański krajobraz i jeżeli prawdą jest, że wiara ich sprowadzają mogę dodać tylko: "Witamy w Polsce!"

Czego my tu nie mamy:
chaos,śmierć, miłość, nadzieję, przyjaźń, zdradę, ból... czyli przeplatanka normalnego ludzkiego życia podana jak na talerzu. A to wszystko pokropione boskim sosem - nordyckim.

7,5/10
  • awatar Wizzu: o! To jak wydam książkę, to może się na blogorecenzję załapię :D I dziękuję za podrapanie za uszkami ^^. Kotek też dziękuje :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.